Dochodziła godzina 24 gdy kładłam się spać. Nagle zadzwonił telefon. Nie spodziewałam się nikogo o tej porze, a jednak..
-Słucham? –zapytałam wyciągając telefon z pod poduszki. Z pośpiechu nawet zapomniałam spojrzeć co to za dziwna istota dobija się o tej godzinie.
-No siemanko kochana –krzyknął mi bardzo znajomy głos.
-Z kim mam przyjemność?
-No jak to, nie wiesz? Twój Skarbek dzwoni! –Zaśmiała się.
-Idiotko.. co ty chcesz o północy ode mnie? –Zapytałam zasypiając już przy słuchawce.
-Sama jesteś idiotką. Wpadaj na noc , za 15 min masz ostatniego busa, wyjdę po Ciebie na przystanek. Mam zajebisty pomysł. Weź ogarnij z jakieś 15 złoty.
-Wali cię? Nie dość, że jest taka godzina właśnie.. to jeszcze mam zapierdzielać na autobus, który jest za 15min, a ja leże w łóżku w piżamie i prawie śpię. Chyba jesteś chora na głowę. –Odpowiedziałam.
-Masz zamiar jeszcze dyskutować? Przystanek masz pod samym nosem, więc rusz swoją rozczochraną i się zbieraj! –Krzyknęła, że prawie wyplułam bębenki.
-Nigdzie nie jadę o tej godzinie! Zgadamy się jutro.
-Nie będę stała na tym przystanku sama. Kocham Cię, pa.
-Idiotka.. –Nie zdążyłam odpowiedzieć, iż się rozłączyła.
Nie minęło 10 minut, a już stałam jak debil na przystanku. W drodze zastanawiałam się namiętnie, co ona knuje? Jaki to znowuż „świetny pomysł” wymyśliła.
Wysiadając z autobusu, który, gdybym nie machnęła ręką pewnie by się nie zatrzymał, przywitała mnie zadziwiająca Ada, ubrana całkiem tak jakbyśmy miały iść co najmniej na jakieś balety.
-Hejka –przywitała mnie buziakiem.
-No siemano –odpowiedziałam oburzona. –Co ty znowu takiego świetnego wymyśliłaś?
-Hm.. ogółem.. to siedzę sama w domu, naciskając bardzo na to SAMA –uśmiechnęła się. –Ponieważ moi rodzice pojechali sobie do Egiptu na 3 dni.
-Nie no to zajebiście.. dlatego mnie obudziłaś? Trzeba było zadzwonić chociaż z 2 godziny temu, albo ewentualnie jutro rano –Spojrzałam na zegarek na ręce –Sorry, zapomniałam, ze jest jakaś pierwsza w nocy! –Wykrzyknęłam jej do ucha.
-Nie krzycz do mnie, bo jak dojdziemy do domu, zamiast mówić o moich zacnych planach wyrwę ci włosy z głowy.
-Fajnie masz. Jakie plany? Lepiej zacznij mówić, niż całkiem wykorkuję.
-No więc idziemy na stacje po jakieś alko, fajki i wyruszamy w drogę.
-No ten pierwszy pomysł jest całkiem, całkiem, bo palić mi się chce i wypiłabym coś.. ale nigdzie się nie ruszam!
-Oj no dawaj! –Spojrzała na mnie oczami kota ze Shreka.
-Dobrze, już dobrze. Ale gdzie idziemy?
-Idziemy.. –Biedna nie skończyła powiedzieć, bo znowu ktoś zaczął się dobijać na moją komórkę.
-Słucham? –Krzyknęłam tak jakbym chciała co najmniej zabić tę osobę.
-Siostra nie krzycz! Jest z Tobą Ada? –Odpowiedział mój najwspanialszy braciszek na świecie –Michał. Oczywiście rzecz biorąc to nie jest moim bratem ale kochanym przyjacielem i z tego powodu jesteśmy tak jakby rodzeństwem.
-Przepraszam. Tak jestem z nią. A co się stało? –Nagle tak jakby nie wiem skąd całe złości ze mnie wyszły. Jego głos zawsze mnie uspokaja.
-Niech ta cipa odbiera telefon, bo jak tu przyjdziecie to rozwalę jej twarz.
-Stop, stop. Chwileczkę, bo ja chyba czegoś nie rozumiem. Gdzie dojdziemy? Ty chyba jesteś chory na głowę tak jak ona, że o 1 w nocy będę ci szła 9km na Dzierżów! –Przerwałam mu.
-To ty nic nie wiesz? –Zapytał zdziwiony.
-No właśnie tak jakby to nic. Nigdzie nie idę. Michałku proszę nie rób mi tego.. nie dość, że ta szmata mnie wyciągnęła z domu o 24, to jeszcze muszę iść na jakieś wsi. Proszę, zlituj się. –Błagałam.
-Kochana siostro niestety nie mogę. Poznacie kogoś. Jedynie mogę wam skrócić trasę do Ulimia.
-Zabije jak już się spotkamy! –Powiedziałam groźnie i się rozłączyłam.
Akurat doszłyśmy do domu. Zostawiłam rzeczy, ogarnęłam twarz i wyszłyśmy. Mądra ja wyszłam w samym sweterku, no i oczywiście bokserce pod spodem, a na dworze było z jakieś 20 stopni. W sumie to i tak dość ciepło jak na 5 października. Zaszłyśmy na stacje po winko i 2 paczki fajek. Zanim zdążyłam się obejrzeć byłyśmy już na Ulimskim przystanku. Było jakoś za 15 druga. Od razu rzuciłam się na Michała i zaczęłam go bić po brzuchu.
-Ała.. starczy –Zaczął się śmiać.
-To nie jest w ogóle śmieszne! Spać nie możecie? Normalni ludzie nie wychodzą z domu o tej godzinie.
-Siostrzyczko daj mi no łyka tego czegoś, co jest procentowe bo mnie suszy, ale najpierw poznajcie Mateusza.
-No siemka –Podałam mu rękę. Nie ukrywam, że byłam już dość wcięta. Jednak 2l wina na głowę, to dla mnie dużo, zresztą dla Ady to już wgl. –Agnieszka, ale mów mi Aga. –Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Ada także się przywitała. Jak na pierwszy rzut oka, to taki nie śmiały trochę. Ogółem jakiś zajebisty to nie jest. Widać, że ze wsi.
-No a to jest Jarek. –Powiedział Michał.
Nie no ten to już co innego. Wysoki brunet, z ciemnymi oczami. Jednym słowem dobra dupa. Brałabym może. Całkiem się różnił od tego jak mu tam.. Mateusza no i mojego brata.
Posiedzieliśmy z 40 minut na przystanku. W między czasie spaliłam 10 fajek i dopiłam do końca winko. Jakoś nie kleiła mi się z nikim gadka. Adela przy kumplowała się do Jarka i Mateusza. Nie powiem, że nie byłam o to zazdrosna, bo siedziałam sama i nikt na mnie nie zwracał uwagi. Jedyny Michał przychodził tylko, ale to na minutę zapytać czemu do nich się nie przysunę, jednak ja byłam uparta, nie mam ochoty siedzieć z towarzystwem, które nie zwraca na mnie uwagi. Właśnie zapaliłam kolejnego papierosa gdy przyszedł ten cały Mateusz.
-Co tak sama siedzisz? –Uśmiechnął się i usiadł obok mnie. –Chcesz loda? Bo kupiłem dwa i nikt nie chce. I wyrzuć tą fajkę, bo nie lubię jak dziewczyny palą. Nie podoba mi się to –Uśmiechał się cały czas i patrzał mi w oczy.
-Dzięki za loda. Ale ja nie jestem twoją dziewczyną i jak będę chciała to będę paliła. –Uśmiechnęłam się ironicznie.
-Jak chcesz, ale ja nalegam –Złapał za moją prawą dłoń i strącił mi szlugę z ręki, po czym przydeptał swoim butem z adidasa. Ja natomiast tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam jeść loda, którego dostałam.
-Kurczę. Topi mi się wszystko, masz chusteczkę? –zapytał oblizując sobie ręce.
-Kurde tak się składa że przyszłam tu tylko z telefonem, winem i fajkami, haha. –Ale wiesz co ten sklep jest otwarty?
-Ta.. to nocny jest. –Odpowiedział.
-To czekaj skocze ci po chusteczki.
Pobiegłam do sklepu, który był 2 minuty od miejsca, w którym przebywaliśmy. Poprosiłam o paczkę chusteczek i najszybszym krokiem jakim tylko mogłam wróciłam do Mateusza. Podziękował mi po czym wytarł sobie łapki. Gadaliśmy chyba jeszcze tak z godzinę. Niestety czas dobiegał końca bo Adelka chciała już wracać. Właśnie wtedy kiedy ja się rozkręciłam. Muszę przyznać, że całkiem spoko ten chłopak jak się z nim gada. Osobiście poprawił mi humor i rozmawiało mi się z nim naprawdę fajnie. Zaczęło się robić zimno. A ja szłam jakbym dostała jakiegoś padaczki, iż trzęsłam się z zimna. Niestety nikt nie zapytał czy może chce bluzę. Jarek i Michał szli daleko z tyłu z Adą a Mateusz obok mnie. Nie powiem, że zaczęło się robić dziwnie. Oby dwóch złapał nas jakiś dziwny stres. Nie było o czym gadać. Postanowiłam przerwać tą nie zręczną ciszę.
-A do jakiej szkoły chodzisz?
-Do 4 –Odpowiedział. Niestety nie dokończył swojej wypowiedzi, ponieważ Ada wcisnęła się w rozmowę. Nie wiadomo skąd tak nagle się tu znalazła. Odeszła gdzieś do tyłu. Później już tylko widziałam jak idzie w jego bluzie. A ja? No co.. marzłam. Nie powiem jak bardzo byłam zazdrosna, że z nim idzie i ma na sobie jego bluzę, ale nie mogłam przecież pokazać, że jestem zazdrosna, bo nie jesteśmy dla siebie nikim. Po prostu znajomymi. Przecież nie mogę się zakochać od pierwszego spojrzenia, pierwszej rozmowy. To jest nie możliwe. Takie rzeczy nie zdarzają się mi. Mam za duży sentyment do chłopaków.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No siema ;) No to prowadzimy bloga, bo z nudów nie wiem co już robić. Takie tam love story wam zarzucę. Rewelki to nie ma jak na pierwszy rozdział, iż się rozkręcam dopiero. Zresztą czytałam wiele opowiadań na necie i przeważnie zawsze pierwze rozdziały są do dupy, haha. Ale jak na początek, to jak mi idzie? Czekam na opinie, bo jak do dupy to nie będę pisać ; ) Do kolejnego.. :))